Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojsko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojsko. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 listopada 2016


Stanowisko jakiegoś działa. Niby zamaskowane, ale jakoś tak nie do końca. Do stanowiska dociągnięta linia telefoniczna, a w zbocze wkopany schron amunicyjny (zapewne) - w prawym dolnym rogu. Gdzie, kiedy, kto? Nie wiadomo.



Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Click the photo to enlarge.

środa, 27 lipca 2016

Kapitan 32 DAL z Rembertowa na spacerze z żoną. Zdjęcie ulicznego fotografa zapewne. Warszawa lata trzydzieste.
Ktoś kiedyś mówił  mi, że przed wojną oficerowi w mundurze nie wolno było nosić żadnych paczek, toreb, siatek ani zakupów. Trudno wyobrazić sobie, żeby sprawunki dźwigała towarzysząca mu dama, więc w takich wypadkach niezbędny był ordynans albo pokojówka. Tu pan kapitan niesie małą paczuszkę. Obstawiam ciastka z cukierni. Najwyraźniej ciastka były dopuszczalne.


poniedziałek, 23 listopada 2015

W kolejce na transport do Walhalli


Germańscy wojownicy, nadludzie, aryjscy herosi... Tu akurat nie wyglądają jakoś szczególnie groźnie ani bardzo bojowo (rzekłbym nawet, że groteskowo - może z powodu różnic wzrostu łamiących jednolitość szyku). Niemniej walkirie już na nich czekają.

czwartek, 16 lipca 2015

Rowerzyści

Jak zwykle - nie wiem kto, nie wiem gdzie. Tak na pierwszy rzut oka, zgaduję - podoficerowie zawodowi jakiejś jednostki z dziećmi. Architektura w tle też niewiele mówi. Słoneczny dzień, ale drzewa bez liści, więc pewnie wiosna i okazja do niedzielnej wycieczki poza garnizon. W centrum chorąży - najstarszy stopniem.
Lata dwudzieste, trzydzieste?

sobota, 12 lipca 2014

Maxim

Obsługa karabinu maszynowego na ukwieconej łące zaległa: celowniczy, amunicyjny i dwóch podoficerów kierujących ogniem. A z tyłu coś jakby oddział zaporowy gotowy jakby co wypalić w plecy cekaemistom - trzy wytknięte makówki, trzy krzyżackie głowy do precyzyjnego cięcia Zerwikapturem. Co bierze całą tę bojowo wyglądającą scenę w cudzysłów: na pierwszym planie rozwija się dynamiczna akcja, na drugim trzech facetów spokojnie pozuje do zdjęcia.

  

niedziela, 6 lipca 2014

I have a dream!

- Patrzcie i słuchajcie uważnie, bo nie będę dwa razy powtarzał... Tak kiedyś w przyszłości będzie wyglądał tablet. Tu będzie taki mały ekranik, po którym będę mógł rysować palcem. Na tym ekraniku będą ikonki, czyli takie małe obrazki i jak dotknę palcem takiego obrazka, to mi się w ekraniku otworzy okienko i w tym okienku będę mógł na przykład coś narysować, albo napisać, a to co napiszę będę mógł komuś wysłać. Pod warunkiem, że też będzie miał tablet. Taki jak mój albo podobny. Jasne? A teraz najważniejsze. Na takim tablecie będzie też można wyświetlać filmy i zdjęcia. Większość będzie oglądać jak zwykle gołe baby, ci ambitniejsi - czołgi i samoloty.

   

środa, 4 czerwca 2014

Zostały tylko buty


Oderwany fragment fotografii, na której widać tylko podwozie ciężarówki i buty jakichś żołnierzy w owijaczach. Na odwrocie zachował się kawałek opisu zdjęcia (pięknym charakterem pisma): "...pustynna, 1936".
Ciekawy jest króciutki numer rejestracyjny pojazdu - 44. Po lewej tzw. cyframi arabskimi (czyli naszymi) i po prawej to samo rzeczywistymi cyframi arabskimi.
Zatem - rok 1936, północna Afryka.


poniedziałek, 3 marca 2014

Dziadek się dosiadł, posiedział, posłuchał, a potem wysłał szyfrowany meldunek do Centrali...

Z instrukcji dla dywersantów, szpiegów i agitatorów na okupowanych terytoriach ZSRS: Wywiadowca jest czujny, przebiegły i niewidoczny. Gdzie rozmawia choćby dwóch Niemców, wywiadowca jest zawsze tym trzecim. Wszelkie, nawet najbardziej z pozoru niewinne informacje są cenne, Centrala sama oceni ich wagę...
Miał czapkę-niewidkę. Był niezauważalny dla ludzkiego wzroku, ale zarejestrował go aparat fotograficzny.

   

środa, 26 lutego 2014

Turyści w mundurach

Nie do końca umiem rozszyfrować treść tej fotografii. To chyba jakieś mauzoleum na polu bitwy, być może z pierwszej wojny światowej. Napisy są nieczytelne nawet na bardzo dużym powiększeniu. Robiący zdjęcia turyści są w mundurach, wydaje się, że niemieckich, ale pewności brak. Ci, którzy wdrapali się na galeryjkę na piramidzie, to tylko czarne sylwetki na tle nieba. Po prawej samochody, które przywiozły wycieczkę, ale i z tego nic nie wynika, bo nie można dostrzec żadnych szczegółów.
Myślę jednak, że to drugowojenni Niemcy gdzieś w okupowanej Europie...


Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

    

czwartek, 2 stycznia 2014

Na Nowy Rok

Szukałem jakiegoś zdjęcia o tematyce sylwestrowo-noworocznej, ale nie znalazłem niczego. W zamian umieszczam więc fotografię z jakiegoś uroczystego obiadu. Mam wrażenie, że zrobiono ją w jakimś kasynie wojskowym, bo część osób, w tym również panie, jest w mundurach. Nie wiem co to za okazja, zdjęcie pochodzi z lat trzydziestych. Zwrócę tylko uwagę, że dobrym obyczajem, tu w pełni respektowanym, jest wygłaszanie wszelkich przemówień, laudacji i długich toastów już po daniu głównym, najlepiej gdzieś między kawą a deserem. Słuchacze są już najedzeni i mogą słuchać bez zniecierpliwienia.
A jeśli chodzi o samo zdjęcie, to jest bardzo dobre i zawiera widoczną narrację. Mam wrażenie, że adresatem przemowy jest mężczyzna między dwoma paniami w środku zdjęcia, uchwytna jest bowiem oś wzrokowa łącząca obu panów. Na główną bohaterkę wyrasta jednak sympatycznie uśmiechająca się kobieta po prawej ręce zasłuchanego jubilata (czy kogo tam), na nią bowiem naprowadza wzrokiem wpatrzony w nią, widoczny jedynie półprofilem, oficer na pierwszym planie (i chyba wszystkie pozostałe odwrócone placami postacie pierwszego planu). Autorem fotografii jest niewątpliwie osoba zajmująca puste w tej chwili krzesło na rogu, która odeszła od stołu by zrobić zdjęcie i stworzyła lukę pozwalającą wyeksponować słuchaczy w centrum zdjęcia.

     

sobota, 19 października 2013

Homs

Zdjęcie opisane na odwrocie: Trypolitania. Kawalerja kolonjalna na ulicach Homs. Lata dwudzieste, trzydzieste? W każdym razie okres międzywojenny, gdy Syria była francuskim terytorium mandatowym. Kawalerzyści ubrani są w jakieś tradycyjne arabskie stroje, ale konie mają regulaminowe rzędy francuskiej kawalerii. Pewnie po powrocie do koszar zdejmują te strojne ubiory i zakładają normalne wojskowe drelichy. A może nie?

  

sobota, 7 września 2013

Polskie kompanie wartownicze przy armii amerykańskiej

W marcu ubiegłego roku zastanawiałem się, kim jest uzbrojona w karabinek dziewczyna w amerykańskim mundurze. Okazało się, że podobnych zdjęć mam więcej. Jest ich cała seria, a przedstawiają z pewnością żołnierzy kompanii wartowniczych utworzonych przez Amerykanów w 1946 roku do służby porządkowej na terenie okupowanych Niemiec. Była to pomocnicza formacja cywilna, niezależna od rządu londyńskiego, zorganizowana i utrzymywana przez armię amerykańską. Jej zadaniem było eskortowanie transportów wojskowych, pilnowanie składów i magazynów, a być może także obozów jeńców wojennych. Odciążyło to znacznie Amerykanów, pozwalając zredukować liczbę własnych żołnierzy na okupowanym terytorium. W szczytowym okresie kompanie wartownicze liczyły ponad 23 tysiące żołnierzy i oficerów. Otrzymali oni amerykańskie umundurowanie i uzbrojenie z polskimi insygniami i oznakami stopni. W połowie 1946 roku całe umundurowanie zostało przefarbowane na czarno, aby podkreślić cywilny, niewojskowy charakter służby. To pozwala datować poniższe zdjęcia na mniej więcej pierwszą połowę 1946 roku.
W kompaniach wartowniczych znalazły się też najwyraźniej kobiety. Kim były i jakie formalnie funkcje pełniły?
 
(Gest dziewczyny po lewej jest czytelny: Opuść lufę, bo jeszcze mnie postrzelisz! )



(Porównaj też: http://wszufladzie.blogspot.com/2012/03/whos-that-girl.html)

sobota, 27 kwietnia 2013

Gruber na froncie


- Ktoś nasikał do mojej menażki z kawą. I tym kimś byłeś ty, Kurt. Gruber cię widział.
- Oszalałeś?! Obaj oszaleliście! Gruber, ty w ogóle coś widzisz przez te swoje okulary?
- Daj spokój, Kurt. Powiedz mi tylko, po co to zrobiłeś. W końcu żeby zrobić coś takiego, trzeba mieć chyba jakiś powód...
- Przecież ja nie...
- Nie ośmieszaj się, Kurt. Wszyscy już mają cię dość. Nie sprzątasz po sobie, strzepujesz popiół na podłogę, nie opuszczasz deski w toalecie, wszędzie są twoje niedopałki, gwoździe w twoich butach rysują podłogę, a sierść twojego kota jest na naszych kocach. A zresztą..., nie chce mi się z tobą gadać. Od dziś nie będziesz grał ze mną w warcaby. Ani w szachy z Gruberem. I lepiej pilnuj swojej menażki, bo ktoś może niechcący coś do niej dołożyć.

 

Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

środa, 13 lutego 2013

Towariszcz starszina na wiełosipiedie


Na odwrocie dedykacja: Своему лучшему другу от Пети. Г. Варшава 1-5-46 года.
Jaki Pietia, z jakiej jednostki i z jakich służb grasował w 1946 roku po Warszawie? Choć bardziej niż sam Pietia interesuje mnie, kim był jego łuczszij drug, któremu ofiarował fotografię. Data dedykacji też jest nieprzypadkowa - pierwszy maja. A zdjęcie wykonane na pewno wcześniej, więc rower trofiejnyj. Może poniemiecki? A może podwarszawski? A Pietia tak kurczowo trzyma kierownicę, że sprawia wrażenie, jakby dopiero uczył się jeździć. Co swoją drogą jest bardzo prawdopodobne...

P.S. Ile radości może sprawić dorosłemu człowiekowi rower...
   

sobota, 17 listopada 2012

Pan kapitan w Warszawie

Pan kapitan przyjechał do Warszawy, ale zgubił gdzieś małżonkę, której płaszcz trzyma na ręce. Chyba że to ona jest autorką tego zdjęcia, ale nie sądzę. To raczej typowa tzw. fotografia uliczna - zdjęcia wykonywane na ulicy przez zawodowych fotografów, wywoływane na poczekaniu w pobliskim zakładzie (obecnie, w epoce aparatów cyfrowych, usługa całkowicie zapomniana). Wszystko się zgadza - na odwrocie jest pieczątka zakładu fotograficznego z ulicy Marszałkowskiej, a w tle postój taksówek przed Dworcem Wiedeńskim (skrzydło od Marszałkowskiej). Lata trzydzieste.

P.S. Tak na oko, w miejscu, w którym na zdjęciu znajduje się pan kapitan, jest teraz jezdnia ronda na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej.

Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.
   

sobota, 8 września 2012

Ściana


Fotografia jest malutka, jakieś 4 na 5 cm. Pierwsza wojna światowa, austriacki telefonista w schronie. Ściany oszalowane drewnem, stół zbity z desek, aparat telefoniczny, przeciągnięte przewody, na ścianie półka, na niej dwie menażki, butelki, jakieś przedmioty osobiste, pod stropem zawieszony hełm. Ale niewątpliwie najciekawsza jest kolekcja kart pocztowych przyszpilonych do ściany nad stołem. Ich treści i nadawców można się tylko domyślać ("Synu! Dbaj o siebie, nie narażaj się bez potrzeby i wróć cało do domu...", "Panie Staszku! Kocham, czekam na Pana, ale ta wojna trwa już tak długo, a Pan pisze tak rzadko...", "Drogi Stachu! Właśnie wyszedłem ze szpitala. Wprawdzie nie mam nóg, ale nie muszę już nadstawiać głowy razem z wami..." czy coś w tym rodzaju), ale za to na dużym powiększeniu można rozpoznać motywy graficzne pocztówek: jakieś krajobrazy, widoki miast, ktoś na koniu, kościół, jakiś motyw religijny, antyczny z facetem w todze, jakieś tancerki i, oczywiście, erotyka (ale delikatna, nic wulgarnego, żadna tam pornografia). I te przyszpilone panie to dowód, że zjawisko znane jako pin-up, a powszechnie kojarzone z drugą wojną światową, istniało od zawsze. A tu zostało udokumentowane.



Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.
   

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Kriegsgefangenenlager Doeberitz. Pierwsza wojna światowa


Zdjęcie w formacie pocztówkowym, wysłane przez Mieczysława Sułkowskiego, jeńca wojennego nr 177 z armii zapewne rosyjskiej, do Warszawy. Na odwrocie stemple obozowej cenzury oraz pieczęć "Poczta Miejska. 10 fenygów". Intrygująca jest ta ostatnia pieczątka, przybito ją niewątpliwie już w Warszawie. Kto zatem uiszczał opłatę za przesyłkę - odbiorca?

Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.
  
 

sobota, 21 lipca 2012

O potrzebie symetrii

To nie jest efekt przekrzywienia aparatu przez fotografującego (a przynajmniej nie do końca), zdjęcie rzeczywiście wykonano na stoku góry. Wszyscy zalegli prawidłowo, jak trzeba, nogami w dół zbocza, z wyjątkiem tej dziesiątki w hełmach, która postanowiła zrobić sobie zdjęcie. I oczywiście, obyczajem tamtych czasów, utworzyła przed obiektywem starannie zakomponowaną i całkowicie symetryczną grupę, nie bacząc na to, że teren mocno pochyły i dla pozujących głową w kierunku spadku jest to mocno kłopotliwe. Szczególnie dotyczy to gościa z prawej strony na pierwszym planie, od którego wytrwanie w ustawionej pozie w ciężkim garnku na głowie wymaga najwięcej wysiłku.
Zdjęcie ma na odwrocie złowieszczą datę "1939". Chłopaki dziarsko się uśmiechają, bo jeszcze nie wiedzą co ich czeka, czego dokonają i czym się ta przygoda skończy. Większość z nich następnych kilku lat pewnie nie przeżyje, a jakaś część z tych co pozostaną przy życiu będzie musiała mieszkać w NRD.


Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

niedziela, 6 maja 2012

Dziewczyna z pepeszą


Chłopak pozwolił przymierzyć swój mundur, ale przezornie odłączył magazynek, żeby nie było nieszczęścia.

Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.