Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 września 2017

Trzech panów z gramofonem i tajemnicza zjawa


Modernistyczna willa z końca lat trzydziestych, gdzieś pod Warszawą. Zdjęcie wykonano przed wojną, więc budynek całkiem jeszcze świeży. Na tarasie w ogrodzie trzech panów oddaje się sjeście słuchając muzyki z przenośnego gramofonu ustawionego na stoliku, na piętrze jakaś tajemnicza istota płci żeńskiej nieśmiało zaznacza swoją obecność zbliżywszy się do zamkniętego okna.


P.S. Istnieje również prawdopodobieństwo, że na piętrze nikogo nie ma, a to jest wizerunek jakiejś świętej postaci, jeden z tych, które w cudowny sposób pojawiają się na szybach okiennych i stają się przedmiotem adoracji. Tu został uchwycony przypadkiem, nim został dostrzeżony i ujawniony.
Potem życie właścicieli willi nie było już nigdy takie samo.


poniedziałek, 18 września 2017

Schönbrunn

Trzy panie (zapewne Austriaczki) w ogrodzie pałacu Schönbrunn w Wiedniu. W tle partery ogrodowe i fragment południowej elewacji pałacu. Sądząc po kierunku i długości cienia, zdjęcie wykonano w jakieś letnie przedpołudnie, a wnosząc po ubiorach - zapewne w latach pięćdziesiątych (ubiegłego stulecia rzecz jasna).


środa, 13 września 2017

Wilno - dzwonnica katedralna


Taki z niego fotograf... Nie wiem, co miało być tematem fotografii - pani w kostiumie patrząca w obiektyw, czy dzwonnica. Robił zdjęcie tej pani, ale chciał zmieścić całą dzwonnicę, wyszło to co wyszło.
Lata trzydzieste zapewne.



Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Click the photo to enlarge. 

sobota, 6 lutego 2016

Lubię to zdjęcie - stoimy sobie na schodkach, a nad nami unoszą się duchy naszych przodków...

Fotografia nie jest podpisana, ale zupełnie przypadkiem udało mi się zidentyfikować miejsce jej wykonania. To tzw. Baszta Rybacka, czyli neoromańska oprawa trasu widokowego z początku XX wieku na wzgórzu zamkowym w Budapeszcie. Sądząc po ubiorach gdzieś tak lata 40-te. Może zdjęcie z czasów wojny?


środa, 24 grudnia 2014

Dawnych budów czar

Spotkanie koordynacyjne na budowie: inwestor, projektant, kierownik budowy, inspektor nadzoru i przedstawiciel wykonawcy. W tle mieszalnik do betonu z pompą tłoczącą. Lata 30-te.
Zwraca uwagę porządek panujący na placu budowy oraz świeżo posadzone drzewa wokół wznoszonego budynku (dzisiaj to już pewnie ogromne drzewiszcza).


A to jakaś powojenna już chyba budowa. Otwory okienne przygotowane do ościeżnic z uszakami, ale nie wiadomo dlaczego, wbrew praktyce, nie wmurowano ich na etapie wznoszenia ścian (w ten sposób uszaki, czyli wystające poza obrys ościeżnicy przedłużenia poziomych belek, tracą swój sens).

P.S. Wycofuję się z tego co napisałem powyżej. To nie są otwory do uszaków, tylko wnęki do osadzenia kamiennych gzymsów nadokiennych i ławy podokiennej.

Fujara ze mnie - przecież to Zamek Królewski w Warszawie w trakcie odbudowy... Lata siedemdziesiąte. Chyba ostatnia tak wielka budowla z cegieł.
   

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Jakieś zamczysko

Stara fotografia z począku wieku (dwudziestego) naklejona na tekturkę.
Interesujące - zdjęcie w sepii (czyli niekolorowe), a niebo błękitne.
Właściwie to nie błękit, chciałoby się napisać, że jest niebieskie, ale niebieskie niebo brzmi jak pleonazm.

sobota, 1 listopada 2014

Prawo Parkinsona

Według Parkinsona budowa ostatecznej siedziby instytucji kończy okres jej rozwoju, a jest początkiem upadku. Jako przykłady podawał Wersal i Pałac Ligi Narodów w Genewie. 
Na zdjęciu hall pałacu Ligi Narodów oddanego do użytku w roku bodajże 1938, czyli mniej więcej na rok przed wybuchem drugiej wojny światowej, kiedy Liga była już tylko wspomnieniem naiwnej idei. Rok po wprowadzeniu się do nowej siedziby organizacja praktycznie straciła jakiekolwiek znaczenie, a po kolejnych siedmiu latach została formalnie rozwiązana.


piątek, 28 lutego 2014

Budapeszt

Budapeszt, gmach Parlamentu widziany z Góry Gellerta. Fotografia z lat trzydziestych, czterdziestych, a może pięćdziesiątych, a nawet sześdziesiątych? Mógłby to określić jakiś znawca architektury Budapesztu, bo odbitka pożółkła i jest po prostu stara. Jest to kadr ikoniczny dla tego miasta, tak jak zdjęcie Placu Zamkowego z kolumną Zygmunta od strony Krakowskiego Przedmieścia dla Warszawy albo Żurawia nad Motławą dla Gdańska.

  

środa, 26 lutego 2014

Turyści w mundurach

Nie do końca umiem rozszyfrować treść tej fotografii. To chyba jakieś mauzoleum na polu bitwy, być może z pierwszej wojny światowej. Napisy są nieczytelne nawet na bardzo dużym powiększeniu. Robiący zdjęcia turyści są w mundurach, wydaje się, że niemieckich, ale pewności brak. Ci, którzy wdrapali się na galeryjkę na piramidzie, to tylko czarne sylwetki na tle nieba. Po prawej samochody, które przywiozły wycieczkę, ale i z tego nic nie wynika, bo nie można dostrzec żadnych szczegółów.
Myślę jednak, że to drugowojenni Niemcy gdzieś w okupowanej Europie...


Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

    

niedziela, 23 lutego 2014

Ołomuniec (znany głównie z fiszplacu, a nie z zegara)

Zdjęcie opisane na odwrocie: Ołomuniec. Słynny zegar w Czechosłowacji.
Zegar astronomiczny na fasadzie gotyckiego ratusza zainstalowano w XV wieku. Został zniszczony w czasie wojny, zrekonstruowany i ponownie uruchomiony w latach 50-ch, jednak w socrealistycznej oprawie zgodnej z duchem tamtych czasów. Tu ma jeszcze wystrój neogotycki, nadany mu po remoncie w końcu XIX wieku.
Zegar zegarem, ale mnie najbardziej zainteresował ubiór panów na zdjęciu. Kombinezony automobilowo-motocyklowe i pilotki z goglami. Czasy, gdy podróżowanie pojazdem mechanicznym było jeszcze przygodą i wyczynem sportowym i wymagało stroju ochronnego. Mimo to panowie są elegancko ubrani (pod krawatem).
Lata dwudzieste, trzydzieste?


czwartek, 20 lutego 2014

Pomniki

Sofia. Pomnik cara Aleksandra II, zwanego w Bułgarii Carem Oswobodzicielem. Wzniesiony w 1907 roku, przetrwał wojnę i rządy komunistyczne i jest chyba jedynym zachowanym pomnikiem rosyjskiego cara w Europie. Fotografia z lat 30-ch.

Madryt. Lekko retuszowane zdjęcie z archiwum prasowego przygotowane do druku. Opisane na odwrocie: Hiszpania w ogniu. Madryt. Plaza de la Constitucion (pośrodku piedestał obalonego pomnika Alfonsa XIII). Dod. Lit. Nr 36. 5.II.1934.
Plaza de la Constitucion to Plaza Mayor (przemianowany tak w czasie wojny domowej), a pusty cokół w rzeczywistości dźwigał na sobie pomnik Filipa III. Nie wiem, czy został zniszczony, czy tylko zdemontowany, w każdym razie obecnie jest znów na cokole.

sobota, 15 lutego 2014

Trocadéro raz jeszcze

Dla porównania. To samo miejsce co w poprzednim poście, sfotografowane trzy lata później:
Fotografia wykonana przez Polkę, żonę urzędnika państwowego przy rządzie polskim na uchodźstwie, wiosną 1940 roku, niedługo przed inwazją Niemców na Francję.
Zdjęcie zrobiono niemal z tego samego miejsca co opublikowane w IKC, tyle że z chodnika, a nie ze środka ulicy (A właściwie nawet nie z chodnika, lecz z balustrady mostu, co sugeruje perspektywa zdjęcia.)

  

Z archiwum IKC (Paryż 1937)

 
Przygotowany do druku, retuszowany oryginał zdjęcia z archiwum redakcyjnego Ilustrowanego Kuriera Codziennego ilustrującego artykuł o Wystawie Światowej w Paryżu w 1937 roku. Fotografia ukazała się w numerze z 16 czerwca 1937 roku. Na odwrocie opis: widok głównej osi wystawy na pierwszym planie koniec mostu dalej, na lewo, paw. sowiecki, na prawo niemiecki, w głębi Trocadero i kolumna pokoju.
Poniżej to samo zdjęcie w druku w gazecie:
Jakaś przewrotność organizatorów wystawy skonfrontowała ze sobą dwa totalitaryzmy, umieszczając ich pawilony na jednej osi i rozdzielając je jedynie ulicą (Placem Warszawskim, żeby było śmieszniej).
Pawilon radziecki:
i niemiecki:
Widać tu jak, niedbale dość, poprawiano wówczas fotografie przed drukiem - światła wydobyte białym tuszem i kontury budynków obrysowane nierówną linią piórem. Patrząc na to samo zdjęcie w druku można uświadomić sobie, że gdyby nie ten zabieg retuszerski, to w gazecie byłoby ono zupełnie nieczytelne.

A pawilon polski, jak wynika z treści artykułu, który ilustrowało to zdjęcie, nie był gotowy na czas i po otwarciu wystawy trwały przy nim ciągle prace budowlane. 

    

sobota, 28 grudnia 2013

Willa Zalewskich po raz trzeci

Kolejne zdjęcie trafionej bombą we wrześniu 1939 roku willi Andrzeja Zalewskiego. Dobrze pokazuje zakres zniszczeń - jak widać całkowicie zniknęła jedna trzecia budynku.
Czy ten obiekt był tak chętnie fotografowany, czy tylko kolumnada jest na tyle charakterystyczna, że łatwo wyłowić jego zdjęcia z masy innych?

 

środa, 23 października 2013

Dziwne, nieziemskie światło

Jakiś krużganek wokół dziedzińca, coś jakby klasztorny wirydarz, z jakimś dziwnym, nienaturalnym oświetleniem. Nie wiadomo skąd właściwie to światło pada. To, co powinno być w cieniu, jest jasno oświetlone. I to od dołu, jakby promienie odbijały się od jakiejś powierzchni, do tego całe zdjęcie jest naświetlone prawidłowo, zarówno nasłoneczniony dziedziniec, jak i pogrążone w mroku krużganki. Takie efekty osiąga się przy pomocy dzisiejszej techniki HDR, ale to przecież fotografia cyfrowa, a nie amatorska fotografia z lat, tak na oko, pięćdziesiątych, jak tutaj...

poniedziałek, 14 października 2013

Wycieczka do Biskupina

Gimnazjaliści na wycieczce. Wrzesień 1938, miejsce akcji: Biskupin - żelazny punkt programu wycieczek szkolnych od niemal osiemdziesięciu lat. Zmieniają się czasy, ustroje, przemijają pokolenia, a młodzież szkolna zawsze jeździ do Biskupina.

Dla porównania - na zdjęciu poniżej dom późniejszy o jakieś dwa i pół tysiąca lat od tych w Biskupinie, ale pokrycie dachu wiele się nie różni. Metoda krycia jest najwyraźniej ponadczasowa, albo może raczej rekonstruując biskupińskie chaty posłużono się współczesną technologią? Bo przecież strzecha na zdjęciu górnym pochodzi tak naprawdę z tego samego czasu, co ta na tym poniżej (lata 30-te dwudziestego wieku).
P.S. A zresztą - dlaczego nie? Teraz krycie strzechą znów staje się modne. Technologia sprawdzona i do tego ekologiczna. Surowiec dostępny na wyciągnięcie ręki, tylko doświadczonych fachowców już brak.
  


      

sobota, 17 listopada 2012

Pan kapitan w Warszawie

Pan kapitan przyjechał do Warszawy, ale zgubił gdzieś małżonkę, której płaszcz trzyma na ręce. Chyba że to ona jest autorką tego zdjęcia, ale nie sądzę. To raczej typowa tzw. fotografia uliczna - zdjęcia wykonywane na ulicy przez zawodowych fotografów, wywoływane na poczekaniu w pobliskim zakładzie (obecnie, w epoce aparatów cyfrowych, usługa całkowicie zapomniana). Wszystko się zgadza - na odwrocie jest pieczątka zakładu fotograficznego z ulicy Marszałkowskiej, a w tle postój taksówek przed Dworcem Wiedeńskim (skrzydło od Marszałkowskiej). Lata trzydzieste.

P.S. Tak na oko, w miejscu, w którym na zdjęciu znajduje się pan kapitan, jest teraz jezdnia ronda na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej.

Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.