Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciach nożycami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciach nożycami. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2014

Ciach nożycami po raz kolejny (piknik na Młocinach)

Znów kogoś odcięto. Pytanie tylko, czy zrobiła to dziewczyna ze zdjęcia chcąc pozbyć się wspomnień osoby z którą piknikowała, czy może ktoś, chcąc zachować jej wspomnienie (czyli po prostu mieć jej fotografię), jednym cięciem odrzucił to, co dla niego nieistotne (na przykład jej niesympatyczną koleżankę, która wprosiła się na wycieczkę i swoją obecnością i bezustannym marudzeniem popsuła całe przedpołudnie).
Zdjęcie podpisane na odwrocie: Młociny Z. Św. 4-VI-193... . Z. Św. to z pewnością Zielone Świątki, wiosenny dzień wolny od pracy, idealny na pikinik. Problem w tym, że w latach trzydziestych to święto ani razu nie wypadało 4 czerwca (najbliższe mu datą było w roku 1935 - w poniedziałek 1 czerwca).
A same Młociny w okresie międzywojennym były popularnym miejscem niedzielnych wycieczek dla mieszkanców Warszawy, no i kursowały tam statki z przystani na Powiślu.
Na fotografii widać klasyczny zestaw akcesoriów piknikowych: gazeta do poczytania, a na kocu (do poleżenia), walizeczka z wałówką (do pojedzenia). Jest wczesny ranek, słońce jeszcze się nie wzniosło, a bohaterka zdjęcia nie zdążyła zdjąć nawet butów ani beretu.
   

niedziela, 28 kwietnia 2013

Ciach nożycami (cz. 3), czyli te co się nie załapały

Kobieta potrzebowała zdjęcia legitymacyjnego, więc wycięła swój wizerunek ze zbiorowej fotografii. Może chciała je komuś ofiarować, albo potrzebne jej było do jakichś dokumentów? A to jest odpad, czyli pozostała resztka odbitki.
Co ciekawe, można to samo zrobić pod powiększalnikiem w trakcie wywoływania (a obecnie w komputerze) i wtedy nie ma poczucia brutalnej ingerencji. Wtedy nazywa się to kadrowaniem. Tu jest kadrowanie przy pomocy nożyc i pozostają dowody zbrodni, czyli te odrzucone, patrzące z wyrzutem, niemi świadkowie niecnego czynu.
  
    

wtorek, 24 lipca 2012

Ciach nożycami!

Zadziwiająco często natrafia się na stare zdjęcia, z których wycięto czyjąś głowę, odcięto całą postać, albo zamazano twarz atramentem. Natrętny amant, niekochany mąż, zawiedziona miłość... Czy to tylko próba ocalenia własnego wizerunku z fotografii w niechcianym towarzystwie, czy może nieuświadomiona chęć pchnięcia nielubianej osoby w niebyt? Zabieg magiczny - chlaśnięcie nożycami jak wbijanie szpilek w laleczkę voodo. Ja jestem, jego już nie ma.
Tu z faceta pozostał tylko kawałek czoła i czubek buta.